Jak to ogarnąć? – ostatni wpis na temat kanału

Witam Państwa w Nowym Roku 2019. Zrobiłem jeden dzień przerwy od wpisu i zamierzam jeszcze bardziej rozciągnąć tryb publikacji. Może nie będzie to miesięcznik, ale na pewno, też nie codziennik.

Skąd taki tytuł? No właśnie…

Postanowiłem się odrobinę odciąć od produkcji Pana Jacka, bo zacząłem odczuwać coś w rodzaju “manii”. Uważam, że wszystko co zaczyna w człowieku wzbudzać podobne odczucia, powinno być całkowicie eradykowane, stąd nie oglądałem ostatnich liveów, odcinków z samotną matką, jakiegoś odcinku z kobietą na wózku. Jedynym wyjątkiem był odcinek z “transmisji sylwestra z bezdomnymi” (taki substytut “sylwestra z jedynką”).

Po pierwszych słowach prowadzącego już chciałem to wyłączyć, bo jego maniera stała się dla mnie nieznośna, niesłuchalna. Po chwili, gdy mózg przyzwyczaił się do tego ekstatycznego tonu (każde uniesienie wzmocnione, każdą nową statystyką), usłyszałem zdanie:

Jacek Kurzątkowski


(..) Grześ, ten co bije Kasię – tak tak, za chwilkę go zobaczycie – a z Kasią jestem umówiony na wywiad jutro (…)

Jak trzeba nie być człowiekiem, żeby w takiej sytuacji, wiedząc o takim zdarzeniu, mówić o tym otwarcie z radością w głosie i ekscytacją dotyczącą następnych, zbliżających się, spotkań i wywiadów. Po tym wszystkim zrozumiałem, że to nie on jest winny tego wszystkiego. Oczywiście, jest producentem, ale mandat do tego dają mu widzowie. Jest rosnąca ilość subskrypcji, zwiększająca się z dnia na dzień, która tylko i wyłącznie motywuje go do dalszej pracy. Nie zdziwiłbym się jakby zaproponował prywatną transmisję z seksu bezdomnych – oczywiście w paśmie płatnym lub za lajki (dajcie 1000 łapek w górę, to będzie SHOW!). To jest oczywiście sarkazm…

Następną sprawą, jest zdefiniowanie precyzyjne kategorii tego kanału. Według moich obserwacji i faktów, powinno się to zawrzeć w:

Pato-reality-show

… czyli taka jeszcze brudniejsza odmiana Big Brothera, gdzie widzowie wysyłają SMSy (wysyłają kasę), żeby pokazywać konkretnego bohatera, który kopulował na wizji z jakąś Andżeliką. ” – To wszystko jest fajne, NIEEEE… i wypluwa gumę do żucia.”

To jest praktycznie bardzo dobra analogia. Mamy elementy reżyserowanego życia. Mamy “ciekawych” bohaterów. Mamy przemoc – na którą nikt nie reaguje. Mamy coraz lepiej zarabiającego show-mana. Mamy totalnie zakrzywioną rzeczywistość, tworzoną przez człowieka bez doświadczenia życiowego, dla ludzi bez doświadczenia życiowego.

Do tego brakuje tylko ciepłych kapci, herbatki (z czymś mocniejszym he he – puszczenie oczka i kuksaniec w boczek) i ciasteczka (może być ptasie mleczko).

W każdym razie ja się już nie zamierzam dokładać do oglądalności tego Pana i mam nadzieję, że nie będę musiał z nim nigdy w życiu mieć nic wspólnego (ani z osobami podobnego pokroju). Również nie chciałbym spotykać na swojej drodze osób, którzy uważają się za jego widzów. To niestety nic innego jak czysta definicja stereotypowego “Janusza i Grażynki” nosaczy z polskich memów. Wstyd.

– No dobra! Tak wszystko skrytykował, ale co dalej z pomocą? My chcemy pomagać! – krzykną poniektórzy.
No i tu odpowiadam. Pomagać dalej. Ale nie przez liche źródła. Są duże organizacje, które dobrze pomagają. Kierują się parytetem pomocy i nie dyskryminują.

Takim bardzo dobrym przykładem nierozsądnie wydanych pieniędzy jest pomoc Adamowi (jednemu z ex-bohaterów Pana Jacka, który później został odbity przez grupę ludzi (grupa na Facebooku: Pomoc dla Magdy Janka,Adama z Tadeuszem) i utrzymywany z funduszu wspólnego, gromadzonego na pomagam.pl. W tym przypadku są dwa aspekty. Pierwszy, który powoduje, że wynajęcie bezdomnemu mieszkania było konieczne – ja się z tym zgadzam, Drugi, ustalenie planu pomocy i celu, wyniku który ma spowodować ta ofiarowana pomoc i egzekwowania realizacji planu od adresata pomocy – nie widziałem nigdzie takiego na grupie.

Omawiając te dwa aspekty. W przypadku pierwszego. Pan Jacek wtargnął do “bezpiecznego” zimowiska Pana Adama, ujawnił jego lokalizację i nie załatwił zastępstwa pomimo tego, że deklarował. Pieniądze, które były adresowane przez zbiórkę również zostały zatrzymane, więc zbiórka grupowiczów na pomagam.pl – moim zdaniem- była zasadna i w takim przypadku opłacenie mieszkania (minimum zimy) powinno być zrealizowane bez wymagania od niego niczego w zamian (już został wciągnięty w serial i niech to będzie gaża od społeczeństwa). W przypadku dłuższej pomocy, taka deklaracja celów powinna być wymagana. W ogóle w tym przypadku, nie wzięto żadnych racjonalnych faktów pod uwagę przy decyzji o udzieleniu pomocy (mówię tu od początku, jeszcze w momencie gdy Pan Jacek to prowadził), tylko posłużono się opiniami typu “Bo on rokuje.”, “Bo jest miły.”, “Pisze wiersze.” itd… , a nie wzięto pod uwagę, że jest 20 lat bezdomnym i nie potrafił się zebrać przed ten czas (upraszczając stan do granic kompresji). Nie życzę mu tego, ale sądzę, że jego los zatoczy koło i wróci do piwnicy – w końcu kilka razy deklarował, że się już do tego przyzwyczaił.

Domyślam się, że część osób się ze mną nie zgodzi, ale dochodzimy w tym miejscu do sedna i może chociaż dojdziemy do porozumienia z tą ostatnią konkluzją.

Osoby nie mające kompetencji, nie powinny się zajmować sprawami, do których te kompetencje są wymagane.

Znowu jaki banał! No ale, czy nie jest tak? Czy lekarz neurochirurg powinien gasić pożary lasów? Czy kosmetyczka powinna wykonywać dylatacje fundamentów? Czy robotnik budowlany powinien prowadzić pełną księgowość spółek komandytowych? I na koniec. Czy marketingowiec powinien się zajmować pomocą społeczną? To pytania retoryczne, ale na nie odpowiem. Nie, bo można coś spieprzyć i ponieść konsekwencję… ale czy aby na pewno? W tym wytłuszczonym przykładzie jaką będzie miał ten człowiek odpowiedzialność? Co mu ktokolwiek zrobi, jak się mu któryś z aktorów zapije? Co mu się stanie jak mu aktor, aktorkę zatłucze na śmierć na rauszu po zastrzyku finansowym od “widzów”? Co on powie, gdy zabiorą dziecko Agnieszce, bo ta się przyzwyczai do zapomóg, które się skończą (ten powie, sorry, taki mamy klimat – ja nie mam na dodatki) lub w końcu dopadnie ją “tyran oprawca”? Co jak w końcu dotrze do Magdy, że nie dostanie dzieci i to były złudne obietnice, a ta w konsekwencji skoczy pod metro?

To taki real life show. z real life konsekwencjami. Jeżeli chcesz pomagać <- to sobie kliknij i poczytaj. Jak nie czytasz, to jak nie wiesz jak, a chcesz dać kasę, to wpłać to na jakąś sprawdzoną fundację. Oni sobie poradzą, a ty bedziesz działał charytatywnie i wszyscy będą kontent

PS Na FB poleciło mi profil Ewy i Rafała. 26.12 wrzucali szczęśliwe zdjęcie, więc chyba samobója nie było. W tym przypadku to im się nie udało, ale widać że jeszcze o nich się usłyszy (oby nie usłyszy).