Czy ptasie mleczko pomaga w wydostaniu się z biedy?

“Jak to ogarnąć?” kiedy chcemy komuś pomóc? To było by właściwe pytanie, gdyby nie było manipulacją. Co innego opisywać budowę silnika poprzez rozłożenie go na części, co innego, gdy rozkładamy czyjeś życie, nie licząc się zupełnie z konsekwencjami takiego postępowania.

Dzisiejszy wpis nie będzie o hakach, ani o złej woli prowadzącego. Pewne rzeczy zostały powiedziane przez niego samego i nie wymagają dodatkowej analizy i rozkładu na jakieś ukryte, przemycane między zdaniami, intencje. Tak jak kiedyś amerykańscy purytanie doszukiwali się wpływów diabła w muzyce rozrywkowej, w tych czasach jak spojrzymy na wskazane utwory, to jedyną reakcją na oskarżenia jest pobłażliwy uśmiech. W przypadku kanału intencje już zostały jasno wypowiedziane i te nie wymagają dodatkowego komentarza.

Dzisiaj powiemy o potrzebie “chleba i igrzysk”. Czy wypłynąłby w ogóle problem etyczny, gdyby wszyscy ludzie mieli podobny poziom zrozumienia i empatii? Jeżeli nie było by oglądalności, to by nie było dalszych filmów, bo autor wróciłby do latania paralotnią. Ciekawość ludzi, “czy już Janek dał po gębie Magdzie” wywołuje efekt domina i napędza machinę produkcyjną. Te filmy już nic nie dają, tylko odkrywają coraz to “ciekawsze” aspekty życia prywatnego bohaterów i uzależniają od następnych odcinków – wykorzystując w tym miejscu mechanizm telenoweli. Różnica między planami komercyjnymi jest zapłata za odegraną rolę. Aktorzy otrzymują gażę w polskich nowych, ci biedni ludzie otrzymują parówki i ptasie mleczko. Przypomina to wymiany handlowe w okresie kolonialnym, gdy za koraliki i lusterka, wodzowie sprzedawali niewolników.

Oczywiście dla autora tego przedstawienia ukierunkowanie w ten sposób pomocy jest mieczem obosiecznym. Teraz jest “na widelcu”, za moment może mu się oglądalność przestać zgadzać (i wpłaty na serwisach dla sponsorów), a ludzie wyciągający do niego rękę pozostaną. Oczywiście nie liczyłbym na sumienie, bo tym wszystkim sterują słupki popularności, ale wtedy również i TY WIDZU będziesz współprzyczyniającym się do jeszcze większego pogłębienia się czyjegoś nieszczęścia (wątków tych lichych produkcji).

Ja już odsubskrybowałem. Jeszcze chwilę będę to śledził, ale liczę, że widzowie zrozumieją różnice między “M jak miłość”, a serialem “Jak to garnąć?”, bo tam jest “Ż jak życie”.